
„Negatyw” to już trzecie spotkanie z prokuratorem Michałem Stróżem. Po „Pomrokach” i „Nieboskłonie” – które uważam za jedne z lepszych polskich kryminałów ostatnich lat – Mariusz Kanios przyzwyczaił czytelników do domykania wątków w ramach trylogii. Czy „Negatyw” jest definitywnym pożegnaniem z tym bohaterem? Czas pokaże.
Warto zaznaczyć, że seria ze Stróżem nie jest klasyczną trylogią ciągłą. Każdą książkę można czytać niezależnie, a spaja je postać prokuratora, który zanim przywdział prawniczą togę, był księdzem. To doświadczenie sprawia, że Michał Stróż w specyficzny, pełen empatii, ale i surowości sposób stara się naprawiać świat.
O czym jest „Negatyw”?
W opuszczonej kamienicy na krakowskim Kazimierzu zostają znalezione zwłoki młodego chłopaka. Sceneria sugeruje przedawkowanie – strzykawka wciąż tkwi w przedramieniu. Obok nieprzytomnego denata policja znajduje „Pisklaka” – nastoletnią Wiktorię Galek, która w ciężkim stanie trafia na SOR. Choć na pierwszy rzut oka to tragiczny finał narkotykowej libacji, sekcja zwłok wykazuje coś niepokojącego: „złoty strzał” był pierwszą dawką w życiu chłopaka. Ktoś podał mu narkotyk celowo, by zabić.
Kanios, wierny swojej sprawdzonej metodzie, przeplata śledztwo retrospekcjami. Poznajemy w nich komisarza Marcina Wróbla, detektywa z wydziału kryminalnego, który zmaga się z niszczycielskim nałogiem hazardowym. Wróbel, desperacko potrzebując gotówki na spłatę długów, decyduje się na ryzykowny krok: okrada dilera w jednym z klubów.
Szybko okazuje się, że diler był „tajniakiem” rozpracowującym gang niejakiego Sardyna. Wróbel staje pod ścianą: albo dyscyplinarne zwolnienie, albo współpraca z tajemniczą inspektor Muchą i przeniknięcie do struktur przestępczych. To właśnie postać Wróbla jest sercem tej powieści – to człowiek, który po latach służby zatracił kompas moralny i sam już nie wie, czy wciąż stoi po stronie prawa.
Moje wrażenia – mrok, który zostaje pod powiekami
Każda część tej serii jest inna. W „Negatywie” rola prokuratora Stróża jest drugoplanowa – autor daje pole do popisu młodszym funkcjonariuszom, skupiając się bardziej na psychologii upadku. To najmocniejsza odsłona cyklu, głównie dzięki porażającemu realizmowi.
Dwie linie czasowe budują narastające poczucie nieuchronnej tragedii. O ile w „Nieboskłonie” morderca budził chwilami cień sympatii, o tyle komisarz Wróbel jest postacią odpychającą do granic możliwości. Kanios z ogromną dojrzałością kreśli obraz uzależnienia – nieważne, czy to heroina, czy automaty w barze. To choroba, która pożera nie tylko chorego, ale i wszystkich w jego otoczeniu.
„Negatyw” to nie tylko rasowy kryminał sensacyjny, ale też smutna powieść społeczna o tym, jak łatwo się potknąć i jak wysoką cenę płacą za to niewinni. Mariusz Kanios udowadnia, że jest w ścisłej czołówce gatunku – nie pisze tylko „zagadek do rozwiązania”, ale mięsiste historie o trudnych wyborach.
Podsumowanie
„Negatyw” to lektura, która zmusza do rozejrzenia się wokół siebie. Autor udowodnił, że porzucenie kariery w bankowości na rzecz literatury było najlepszą decyzją jego życia – i naszym czytelniczym zyskiem. Kanios nie potrzebuje eksploatować jednego superbohatera przez dziesiątki tomów; ma rzadki talent do tworzenia nowych, krwistych postaci, które zostają w pamięci na długo po lekturze.
Ocena: 8/10 ⭐

W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political-fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.